Infolinia: 801 61 62 61 | 794 464 464 | 12 631 38 30 Live chat: porozmawiaj z konsultantem
  •  

    Miejsce użytkowania:
    * nie wybrano

  •  

    Przeznaczenie do druku:
    * nie wybrano

Krok   Potrzebuję drukarki:
  • Producent urządzenia:

    * nie wybrano

    Brother Canon Dymo Epson HP Konica-Minolta Kyocera-Mita Lexmark Oki Printronix Ricoh Samsung Xerox Zebra 
  • Seria urządzenia:

    * nie wybrano

  • Model urządzenia:

    * nie wybrano

Zobacz

Artykuły

Wszystkie
Aktualności
Nowości i wydarzenia
Testy i recenzje
Technologie

Wielka Czwórka

dodano: 16 kwietnia 2007

„Wielka Czwórka” to nie tylko kryminał Agaty Christie o groźnych przestępcach, dążących do objęcia władzy nad światem. Potocznie mówi się tak o czterech producentach, którzy w ostatnich latach zdominowali... rynek drukarek atramentowych. Czy znajdzie się ktoś na miarę Herkulesa Poirot, kto pokrzyżuje szyki potentatom atramentówek?

HP, Canon, Lexmark i Epson - bo o nich mowa – od kilku lat dominują w rankingach sprzedaży drukarek atramentowych w Polsce, nie dopuszczając nikogo do swojego grona. Pierwszego miejsca zaciekle broni Hewlett-Packard, którego sprzedaż długo przewyższała wyniki pozostałych trzech producentów. Przykładowo: w roku 2001 łączna sprzedaż drukarek atramentowych wyniosła ponad 750 tys., z czego niecałe 500 tys. należało do HP. Przeważenie szali przyniósł dopiero rok 2004, kiedy Canon, Lexmark i Epson sprzedali razem o 3 tys. więcej drukarek niż HP. Trend ten utrzymał się, a nawet umocnił i w 2005 r. różnica ta zwiększyła się do 14 tys.

Nie znaczy to oczywiście, że triumwirat Canon-Lexmark-Epson nie rywalizuje między sobą i że każdy z osobna nie szykuje zamachu na pozycję lidera. Najskuteczniejsze działania w tym kierunku prowadzi Canon. W czasach, kiedy producenci atramentówek notują coraz słabszą sprzedaż, Canon, jako jedyny z Wielkiej Czwórki, zanotował w ostatnim roku wzrost, awansując w rankingach na drugie miejsce, zajmowane do tej pory przez Lexmarka.

Mimo, że w latach 2001 - 2004 sprzedaż notowały też inne firmy, długo musiałby szukać ten, kto chciałby dowiedzieć się, o których producentów chodzi, gdyż statystyki wrzuciły je do jednego worka z napisem „Pozostali”. Podczas kiedy HP nadal posiada ponad 40% udziałów w rynku, producentom spoza Wielkiej Czwórki ciągle trudno jest się przebić i osiągnąć choćby kilka procent. W 2004 r. statystyki wykazały nawet sprzedaż na poziomie ... zero.

Na szczęście w ostatnich latach monotonne wyniki sprzedaży drgnęły i odnotowały pojawienie się piątego gracza. Coraz silniejszą pozycję na polskim rynku drukarek ma firma Xerox, która rzuciła Wielkiej Czwórce ambitnie wyzwanie.

Wychodząc z założenia, że najlepszą obroną jest atak, Xerox intensywnie rozbudowuje sieć sprzedaży w Polsce i oferuje konkurencyjne koszty eksploatacji tj. akcesoriów i serwisu. Mimo, że mają jeszcze sporo do nadrobienia, Xerox został zauważony przez statystyki i najwyraźniej staje się marką, z którą działy marketingu pozostałych firm będą muszą się liczyć.

Życie po życiu

Zagrożeniem dla Wielkiej Czwórki jest nie tylko silny konkurent ale również rynek, na którym miejsce dla tradycyjnych drukarek atramentowych po prostu się kurczy. Jeszcze w latach 2001-2003 producenci nie mieli problemu ze sprzedażą prostych, jednofunkcyjnych atramentówek, a wręcz przeciwnie - napędzały one sprzedaż urządzeń bazujących na technologii atramentowej. Od roku 2004 nastąpił jednak spadek, który postawił pod znakiem zapytania cały rynek urządzeń atramentowych. Producenci potwierdzają mniejszą popularność tego segmentu, ale informacje o jego śmierci uznają za mocno przesadzone.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że drukarki atramentowe zostaną wyparte przez szybsze, coraz popularniejsze i coraz tańsze drukarki laserowe, ale teoria ta powstała chyba na specjalne zamówienie firm specjalizujących się w ich produkcji i nie do końca da się obronić. Główny powód to taki, że osoby używające drukarek w domu chętnie korzystają z możliwości druku barwnego. Tymczasem kolorowe laserówki, mimo, że coraz tańsze, ciągle jeszcze pozostają na tych półkach cenowych, do których dostęp mają głównie firmy.

Jako inny powód spadku sprzedaży specjaliści wymieniają nasycenie tzw. rynku SOHO (Small Office & Home) prostymi, jednofunkcyjnymi atramentówkami, które przestały zaspokajać potrzeby użytkowników. Zmiany zostaną więc wymuszone nie np. załamaniem gospodarczym, ale wzrastającymi wymaganiami konsumentów. Co takiego przestało się więc podobać w drukarkach atramentowych i jaka będzie ich przyszłość?


Producenci jednofunkcyjnych drukarek, których marginalizacja staje się faktem, ratują się zastępując je tzw. urządzeniami wielofunkcyjnymi. Zjawisko to staje się zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę, że za nieco większe pieniądze, klient dostanie kilka sprzętów w jednym: drukarkę, kopiarkę, skaner a w bardziej zaawansowanych urządzeniach także faks. Ich wyższość nad urządzeniami jednofunkcyjnymi jest niezaprzeczalna: wszystkie te sprzęty osobno (drukarka, skaner, kopiarka) zajmują znacznie więcej miejsca, zwiększają zużycie materiałów eksploatacyjnych, a ich zakup łącznie kosztuje więcej niż zakup „kombajna”, jak potocznie nazywa się urządzenia wielofunkcyjne. Ich gama już na dzień dzisiejszy jest na tyle szeroka, że umożliwia wybór odpowiedniego modelu zarówno bogatszym, jak i mniej zasobnym klientom, w wersjach bardziej lub mniej rozbudowanych. Potencjalni nabywcy jednofunkcyjnych drukarek atramentowych będą, jak twierdzą statystyki, coraz częściej zainteresowani urządzeniami wielofunkcyjnymi z niższej lub średniej półki.

Dobrego producenta można poznać po tym, że trafnie przewiduje zachowania konsumentów, w związku z czym odpowiednio wcześniej dostosowuje do nich swoją ofertę. Za takich chcą uchodzić firmy z grona Wielkiej Czwórki i zgodnie przyznają, że trend w kierunku zastępowania „kombajnami” drukarek jednofunkcyjnych pokrywa się z ich założeniami. HP, głosem swojego przedstawiciela, przyznaje się wręcz do promowania i wspierania tej transformacji, przewidując podobną tendencję w segmencie drukarek laserowych.

Zdjęcie dla każdego

Przedstawiciele Wielkiej Czwórki sugerują jeszcze inną drogę rozwoju, wskazując na bliski związek rynku drukarek atramentowych z fotografią cyfrową, która kwitnie w całej swojej krasie. Coraz tańsze cyfrówki i masowe, „radosne pstrykanie” przebojem wdarły się pod strzechy torując drogę atramentowym drukarkom, umożliwiającym domowy wydruk zdjęć, do złudzenia przypominających te otrzymane z foto-labu.

Producenci szybko zwietrzyli szansę i wprowadzili na rynek drukarki z coraz to bardziej zaawansowanymi funkcjami umożliwiającymi druk fotograficzny. Dziś nie dziwią już nikogo drukarki z wyświetlaczem umożliwiającym podgląd zdjęcia i jego podstawową edycję. Często, aby wydrukować sobie zdjęcie, nie ma nawet potrzeby podłączania takiej drukarki do komputera. Wystarczy podpiąć aparat do drukarki za pomocą złącza PictBridge lub przełożyć karty pamięci do czytnika w drukarce. Krótko mówiąc: proste drukarki atramentowe, jakie znaliśmy do tej pory, stają się wyspecjalizowanymi domowymi narzędziami do druku fotograficznego, których użytkownikami nie będą już tylko graficy czy agencje reklamowe.

Znawcy tematu przewidują, że to właśnie fotografia cyfrowa i potrzeba drukowania dobrych jakościowo zdjęć podtrzyma rynek atramentówek. Tanie, jednofunkcyjne modele nie znikną jednak całkowicie z krajobrazu. Producenci przewidują, że nadal będą kupowane przez mniej zamożnych i mniej wymagających klientów, dlatego też dostępne będą głównie w hipermarketach. Bardziej zaawansowane modele będą oferowane przede wszystkim w specjalistycznych sklepach.

Komu bije dzwon?

Wielofunkcyjność i specjalizacja – producenci powtarzają te dwa słowa-klucze i upatrują w nich przepis na nowoczesne drukarki atramentowe, które wymagające i bogacące się społeczeństwo będzie ochoczo kupować. Ze względu na nowego, silnego gracza, xerox, znawcy rynku wróżą przetasowania w obrębie czołówki producentów drukarek. W sytuacji, gdy sprzedaż HP wykazuje raczej tendencję spadkową, a Canon niespodziewanie zajął rolę czarnego konia, w czołówce rankingu zrobiło się ciasno i zamiana miejsc wydaje się bardziej prawdopodobna niż kiedykolwiek. Spadająca sprzedaż zaostrzy walkę producentów, z korzyścią dla klientów, a częściowo także resellerów, którym oferuje się szeroką gamę programów lojalnościowych.

Specjaliści od marketingu firm Wielkiej Czwórki w oficjalnych komentarzach nie wspominają o obawach w związku z konkurencją na rynku, ale prasowe komentarze wskazują na silną determinację, aby nie dopuścić do poluzowania sieci sprzedaży.

Oddech konkurencji muska plecy Wielkiej Czwórki...

z artykułów:

Komentarze:

Nick:
Treść:
Przepisz kod:
token
Informujemy, że z dniem 25 maja 2018 r. administratorem danych osobowych w naszym sklepie jest Centrum Druku sp. j. z siedzibą w Krakowie (30-054), ul. Czarnowiejska 43, KRS: 0000493436. Twoje dane przetwarzane będą w celach związanych z obsługą zapytań i realizacją zamówień zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L 119, s. 1) – RODO.
Ważne! Strona internetowa Centrum Druku stosuje pliki cookies, tzw. ciasteczka, są one wymagane do poprawnego jej funkcjonowania. Kliknij zgadzam się, aby niniejsza informacja nie pojawiała się lub dowiedz się więcej na temat cookies i naszej polityki prywatności.
Informujemy, że z dniem 25 maja 2018 r. administratorem danych osobowych w naszym sklepie jest Centrum Druku sp. j. z siedzibą w Krakowie (30-054), ul. Czarnowiejska 43, KRS: 0000493436. Twoje dane przetwarzane będą w celach związanych z obsługą zapytań i realizacją zamówień zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L 119, s. 1) – RODO.